Blog o tym, co siedzi w mojej głowie Tymczasem...
RSS
czwartek, 26 lutego 2009
Lawendowo mi....

  No cóż, nadchodzą dla nas ciężkie czasy.W związku z faktem,iż nasza budowa idzie,jak burza,musimy niestety podejmowac ważne,życiowe niemalże decyzje :-) Kuchnia poszła nam gładko-bez zbędnych sporów i awantur,kominek w salonie po przemyśleniach też został wybrany,kwestie podłóg spędzały nam sen z powiek przez kilka tygodni, "dolna łazienka" ustaliła się jakoś tak sama z siebie, a nad "górną" wciąż myślimy...ale mamy już wannę!! :-) Panowie Majstrowie :-) pracują jak mróweczki (żeby nie cytowac Panów Majsrtów-Górali z filmu "Nigdy w życiu!" hehe) i dają nam kolejne ciężkie zadania.Niedawno "padło" na kratki wentylacyjne, ale tu z pomocą przyszła mi Emilia z forum Kaiem-po prostu zobaczyłam rzeczone kratki w Jej nowym domu i już wiedziałam,że innych nie mogę miec...Na szczęście Emi dała mi "namiary" na firmę pradukującą owe kratki...no i są :-) Wczoraj musieliśmy zmierzyc się z kolejnym zadaniem od Panów Majstrów-chodziło o wybór koloru ścian w ....pralni i garażu :-) Sporo czasu spędziliśmy w owych pomieszczeniach biegając z wzornikami kolorów,a potem,prawie pokłóceni,pojechaliśmy do Obi. No i się zaczęło...wybór kolorów farb ogromny, a rodzajów i producentów jeszcze większy...Skapitulowałam więc i zgodziłam się na kolor wybrany przez męża....i słabo mi się robi,jak pomyślę o naszych blisko dwustu metrach "użytkowej" do "pokolorowania"....Dziś zaczęliśmy "delikatnie" przystępowac do kolejnego zadania pt."drzwi wewnętrzne" Rany Bossssskie !!! :-/ A wracając do Obi...na pocieszenie kupiłam sobie lampion,który w przyszłości zamieszka w mojej kuchni i lawendę w doniczkach :

                        

                

             

           

   Przy okazji zakupów...Pokażę Wam mój "zakopiański nabytek".Cóż,nie jest to typowa,regionalna "pamiątka z..." typu drewniana bacówka z barometrem :-) Moją słabością są bransoletki.Nie gustuję w srebrze,ale gdy zobaczyłam tę-nie mogłam się powstrzymac :-)  :

                

           

  To tyle Tymczasem...Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i życzę wszystkiego dobrego,Maja
Przystępuję do ciebie-oto się przedstawiam bo chciałbym najpierw rzecz bardzo kto ja jestem napisac     -odkąd za tobą przez falujące jeszcze twoim powiewem firanki za okno wybiegłem    - odkąd jestem zagubion w oceanie błędnopław (.......................)

wtorek, 24 lutego 2009
Witojcie !!! :-)

  Witojcie witojcie!! :-) W miniony weekend wróciłam z moich zimowych wakacji.Byliśmy-jak zwykle- w Zakopanym. Pogoda nam dopisała-przez cały czas śnieg sypał i sypał , a widok ośnieżonych gór i świerków tradycyjnie zapierał mi dech w piersiach. Oczywiście w tym roku z wiadomych przyczyn nie jeździłam na nartach,ale i tak się nie nudziłam-spacerowałam,zapisywałam w sercu przecudne widoki i myślałam sobie,że co prawda carpe diem,ale góry jak stały-tak stoją :-) Za to moja rodzinka szusowała co sił w nogach.Oto moi narciarze/deskarze w kolejce do wyciągu :

                                            

  A tu ja na Kotelnicy , udając doświadczoną snowboardzistkę :-) :

                                  

  I kolejne zimowe fotki :

                   

                     

   I smreczki kochane,uginające się pod ciężarem śniegu, widziane z lotu ptaka,a dokładniej z wagonika kolejki linowej śmigającej na Kasprowy :

        

   Tradycyjnie-żal,okropnie żal było mi wracac do domu...Niestety-wszystko,co dobre szybko się kończy :-( Po siedmiu godzinach jazdy dotarliśmy do domu,gdzie czekała na nas "zimna niespodzianka"-podczas naszej nieobecności nasz piec gazowy spłatał nam figla i ...wyłączył się....tak więc zamiast "ciepła domowego ogniska" mieliśmy zaledwie kilka stopni powyżej zera :-(  Moje fiołki mieszkające na kuchennym parapecie zwyczajnie...pomarzły :-( Od wczoraj "domowe ognisko" płonie już normalnie i mamy ciepło,ale początki po powrocie były koszmarne...

  W Zakonanym nie próżnowałam - wieczorami,gdy mój dzielny snowboardzista spał smacznie snem sprawiedliwego-wyszywałam mój sampler (wraca jak bumerang :-) ) oraz takie "misiowe" serduszko :

                       

                       

               

   Na koniec mały "Augenblick" na mój sampler,który wyszywam z przerwami,bo stale wpada mi w ręce coś fajnego do wyhaftowania :-) Ale finał zbliża się wielkimi krokami :

                    

                

                

      To tyle Tymczasem.Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i życzę wszystkiego dobrego , Maja.

piątek, 13 lutego 2009
Pa,pa-urlopik blogowy :-)

  Tymczasem żegnam Szanowne Towarzystwo na czas jakiś :-) Jadę naładowac bateryjki do Zakopanego. Niestety,ku mojej wielkiej rozpaczy -mój laptop zostaje tym razem w domu,bo zakoszono mi mojego "blukonekta" :-(  Narty i buty narciarskie też zostają w domu :-( :-( Niestety....Na pożegnanie-kilka ubiegłorocznych zdjęc:

                     

                   

              

   Na koniec zdjęcie zrobione tuż przed moim feralnym zjazdem z Szymaszkowej.Słabo mi się robi,jak sobie przypomnę,co było potem-rok wycięty z życiorysu, a jeszcze wiele "atrakcji" przede mną...:

                     

  To tyle Tymczasem...Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie! Życzę wszystkiego dobrego....Żużaczku,trzymam mocno kciuki za Twój OPER :-)

poniedziałek, 09 lutego 2009
Antynikotynowe sprawozdanie Tymczasem :-)

  Nie jest lekko :-).......Podsumowanie kilku ostatnich dni : papierosy-średnio 2,5 dziennie,co uważam za wielki sukces,bo już od dawna "rygielek" wypalałam w ciągu jednego tygodnia. Słodycze - niestety, zdarza się i to zbyt często. Alkohol-zero jednostek,co w moim przypadku normalne i chyba nikogo,kto mnie zna-nie dziwi. I nowa kategoria-WAGA CIAŁA .No cóż...lepiej nie mówic :-(. Z nowych kategorii może jeszcze SAMOPOCZUCIE. Otóż ogólnie jestem z siebie bardzo zadowolona! Nie sądziłam,że uda mi się tak szybko zredukowac ilośc "białych z nadzieniem" :-) Oczywiście zdaję sobie sprawę,że to dopiero początek dłuuugiej walki,ale spoko-jestem dobrej myśli!  I minusik-codziennie,po założeniu nowego plasterka,przez 3-4 godziny czuję się fatalnie! Ostatnio tak się czułam w...pierwszym trymestrze ciąży :-) :-) Potem "objawy" przechodzą i jest ok-do wieczora,kiedy pojawia się pokusa na białą z nadzieniem....:-) Za kilka dni wyjeżdżam "naładowac bateryjki" do Zakopca-mam nadzieję,że tam,wśród palącego towarzystwa, nie złamię się w mojej walce.... PS - narty zostawiam w domu!!!
Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie i życzę wszystkiego dobrego. Jaśmin,Kochana,zapraszam Cię do wspólnej "walki" hehe. Mysza,dziękuję za pamięc i wsparcie-baw się dobrze,odpoczywaj i nabieraj sił.
"Jak po nocnym niebie sunące białe obłoki nad lasem...jak na szyi wędrowca apaszka szamotana wiatrem,jak wyciągnięte tam powyżej  gwiaździste ramiona wasze-a tu są nasze,a tu są nasze,a tu są nasze....jak suchy szloch w tę dżdżystą noc...Jak lizac rany celnie zadane? Jak lepic serce w proch potrzaskane?  jak suchy szloch w tę dżdżystą noc....pudowy kamień,pudowy kamień,ja na nim stanę,on na mnie stanie,on na mnie stanie,spod niego wstanę...jak suchy szloch w tę dżdżystą noc....jak złota kula nad wodami ,jak świt pod spuchniętymi powiekami,jak zorze miłe,śliczne polany,jak słońca pierś,jak garb swój nieśc,jak do was, siostry mgławicowe ten zawodzący śpiew...jak biec do końca? potem odpoczniesz,potem odpoczniesz....cudne manowce,cudne manowce,cudne manowce....
 

czwartek, 05 lutego 2009
Tymczasem "zaplastrowana" jestem :-)

  A tak, wczoraj, dobrowolnie,będąc w pełni świadoma :-) , po długim biciu się z własnymi myślami, postanowiłam spróbowac.  Żal mi okropnie, bo baaaardzo to lubiłam -po blisko dwudziestu latach spędzonych z dymkiem postanowiłam pożegnac się z białymi bibułkowymi rurkami z suszonym nadzieniem w środku :-) Przykleiłam więc na ramię plasterek i ....tęsknię...tęsknię okropnie za wspomnianymi białymi z nadzieniem...:-) I niczym bohaterka pewnego dziennika-podsumuję dwa ostatnie dni:

wtorek: alkohol-zero , słodycze-minimalnie , wypalone papierosy- 2  :-)  środa-alkohol-zero, słodycze-zero , wypalone papierosy -2,5 :-)

Ogólnie masakra , ale naprawdę za dużo paliłam. Trzymajcie kciuki!!! Pozdrawiam,Maja


                                                        


poniedziałek, 02 lutego 2009
Urodzinowy upominek dla Kasi :-)