Blog o tym, co siedzi w mojej głowie Tymczasem...
RSS
wtorek, 31 marca 2009
Świątecznie trochę...

  U Koleżanek na blogach zapanowała świąteczna atmosfera.Kto żyw - pokazuje przepiękne pisanki . Ja w tym roku dałam odpocząc moim pędzelkom,farbkom itp. Miałam wielkie plany dekupażowe,ale jak to u mnie zwykle bywa-na planach się skończyło.Co prawda do świąt jeszcze trochę czasu zostało,ale nie wydaje mi się,abym coś "zmalowała",chociaż...nigdy nic nie wiadomo.Póki co - po uszy siedzę w krzyżykowaniu-przygotowuję wielkanocne upominki dla znajomych.Kilka dni temu,podczas sprzątania w samochodzie (tak,tak,czasami i mi się to zdarza!!! :-) ),znalazłam szydełko mojej córki i baaaaardzo zatęskniłam za tym "urządzeniem"....aż boję się za cokolwiek nowego zabierac! Głowa pomysłów pełna,ale czasu na realizację niestety wciąż zbyt mało...."Na wszelki wypadek" kupiłam dziś w zaprzyjaźnionej hurtowni pasmanteryjnej nici do szydełkowania-więc pewnie się skuszę na szydełkowe "małe co-nieco" :-) A wracając do pisanek...w ubiegłym roku zrobiłam sporo "dekupażowych" jajeczek-większośc rozdałam,a te,które pozostały,dłuuugo leżały sobie na stole w ozdobnej misie.I chyba zbyt długo,bo pewnego dnia zainteresowała się nimi moja kotka.Cóż,najpierw był huk,a potem to już nic nie było-jedynie sprzątanie i wielki żal...No ale trudno,jakoś to przeżyłam.Na szczęście "uchowały się" zdjęcia owych pisanek.Dziś kilka moich ulubionych :

                          

            

          

          

           

        

       

  To tyle na dziś.Życzę Wam wszystkiego dobrego,pozdrawiam,Maja
"Przystępuję do Ciebie-z chórami,trąbami i dzwonieniem, bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo niebotyczną napisac.O,już nie ubliżam ścianom świata,bo idę wzwyż jak koń co lata.Zostałem sam w tej wysokości,zostałem sam w tej szerokości; siedzą po domach chomiki...I mówię,że kto mówi to samo,niech tu zjwi się niech go obejmę przechowywanym dlań pod żebrem miłosnym wejrzeniem..."

czwartek, 26 marca 2009
Dziękuję !!!!! :-)

  Z serca dziękuję wszystkim za serdeczne,pełne życzliwości i współczucia komentarze do mojego wczorajszego wpisu.Często miewamy takie fatalne dni,albo wręcz całą serię następujących po sobie dni,z których każdy następny jest jeszcze gorszy od poprzedniego.Ale trudno-trzeba jakoś przeżyc..Hemingway w swojej książce "Stary człowiek i morze" napisał,że "człowiek stworzony jest do walki-można go zniszczyc,ale nie pokonac".I rzeczywiście tak jest....Często mi się zdarza,że wszystko wali mi się na głowę.Myślę wówczas,że gorzej już byc nie może,a potem dostaję kolenego kopa od życia, i kolejnego, i kolejnego....ale jakoś "trwam" w jako-takim pionie :-) i dzielnie brnę do przodu.Czasami wydaje mi się,że właśnie znalazłam się w sytuacji bez wyjścia,jednak życie biegnie dalej,czas leczy rany i niektóre problemy jakoś tak same się rozwiązują.Jednakże zawsze niezmiernie miłe są ciepłe słowa od przyjaciół, albo od bardziej lub mniej znajomych osób.Dziękuję więc bardzo serdecznie wszystkim,którzy o mnie ciepło myślą!!! :-).


W poniedziałek wieczorem wyjęłam ze skrzynki awizo adresowane do mnie.Na poczcie,która była już zamknięta,czekała na mnie "przesyłka polecona".Oczami wyobraźni widziałam już pismo z ZUSu informujące mnie o kolejnej przyznanej mi rehabilitacji :-( We wtorek i w środę nie udało mi się odebrac przesyłki-opuszczałam moje osiedle,gdy poczta była JESZCZE  zamknięta,a wracałam,gdy była JUŻ  zamknięta.Dziś udało mi się wpaśc na pocztę tuż przed jej zamknięciem.Z duszą na ramieniu podałam pani w okienku mój dowód osobisty...Pani z okienka "pokopała" chwilkę w wielkim koszu z przesyłkami i wręczyła mi dużą,grubą kopertę.Przez myśl mi przeszło,że ZUS aż tak długiego listu to raczej do mnie nie napisał....;-) W samochodzie szybko rozerwałam kopertę....Okazało się,że to Sylwia (http://myhappyhome.blox.pl/html ) zrobiła mi wspaniałą niespodziankę....dostałam od Sylwii śliczną tkaninę,na której na pewno coś wyhaftuję,komplet nici,cudowne koronki i gazetkę z przepięknymi wzorkami :

                               

        

              

   Sylwia,ślicznie Ci dziękuję za wspaniałą niespodziankę!!!!!! Sprawałaś mi ogromną radośc....A ja myślałam,że to Zus się do mnie dobija :-) :-) :-) ......

środa, 25 marca 2009
Kiepsko jakoś...:-(

   Pokarało mnie chyba...od kilku dni potwornie boli mnie lewe oko-chyba mnie "zawiało".Cały czas,nawet wieczorem,noszę ciemne okulary korekcyjne,bo mam tzw."światłowstręt".Każda jaśniejsza smuga światła sprawia mi ogromny ból.Koleżanka w aptece dała mi krople "dicortineff",ale niewiele mi pomagają.Normalnie poszłabym od razu do okulisty,ale u mnie nigdy nie jest "normalnie".Od tygodnia przedpołudniowe godziny spędzam na rehabilitacji,którą przyznał mi ZUS.I nie ma,że boli-muszę chodzic i już....A pacjent z Zusu to prawie "podpacjent".I żeby było śmieszniej (jak dla kogo) owa rehabilitacja odbywa się w tym samym szpitalu,w którym siedem miesięcy temu potwornie mnie okaleczono.Na sam widok tego budynku robi mi się słabo...ale muszę...Po rehabilitacji jeżdżę do moich rodziców-tato jest od dawna obłożnie chory i wymaga stałej opieki,a mamę własnie dziś odebrałam z kliniki,gdzie miała  przeprowadzany zabieg chirurgiczny. W domu "ląduję" wieczorem-moje dziecię albo już śpi,albo własnie idzie spac...Tęsknię za nią....Z niesmakiem spoglądam na ogólny nieład,na sterty ciuchów czekających na randez-vous z żelazkiem,biorę prysznic i idę spac...Właściwie nie wyszywam,bo moje oko mi na to nie pozwala,do komputera też mało zaglądam,bo "za jasno".Teraz siedzę przed monitorem w kompletnie czarnych okularach i co chwilę robię "literówki"...Porażka...Dziękuję wszystkim za miłe komentarze i życzenia "przeprowadzkowe" :-) Życzę Wam zdrowia i pogody ducha-oby do wiosny!!!! Mam nadzieję,że jutro wreszcie uda mi się wpaśc do mojej Pani Okulistki,bo chyba zwariuję....Pozdrawiam bardzo serdecznie,Maja
"Przystępuję do Ciebie-na moje gołe ręce popłoch padł,bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo niesłychaną napisac,niewidzianą w blasku słońc....przystąp Ty raz do mnie wystąp Ty raz do mnie z niebieskich zarośli....patrz,zbocze ma łagodnośc,trąbka ma do boju,śmierc ma o wszystkim najlepsze mniemanie...co ja mam w tej sławnej rodzinie...patrz,dzień ma się już ku końcowi,zachód go rozbiera i obmywa pięknie...co ja mam w tej sławnej godzinie..."

                                

poniedziałek, 23 marca 2009
Retro rozdawnictwo, czyli Candy u Jadwiszki :-)

    Nigdy jeszcze nie brałam udziału w zabawie typu "candy",ale co tam-raz kozie śmierc :-) Zapraszam wszystkich do Jadwiszki (http://jadwiszka.blox.pl/html ) ,która rozdaje takie oto cudowności :

                            

                           

     Nieskromnie wystartowałam w losowaniu każdego z upominków-jak szalec,to szalec (jedna cola,cztery słomki :-) :-)  ) Jadwiszka,nie żal Ci rozstawac się z takimi cacuszkami???.....
                       Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie,Maja
"...Przystępuję do ciebie-z cichym żalem gorzkim bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo o tym owocu napisac.Czwarta ranna godzina jeszcze broczy ale już ją dopadają psy naganki.Mnie niedługo pierwsze ptaki wygwiżdżą,słońce wzejdzie przystojnie,ciebie nie ma jak nie ma...I widzę lepiej było na nockę do portu tony nosic...albo i nawet spac iśc z muzą uczciwości i rano wstac jak szczygieł...."

niedziela, 22 marca 2009
Już coś widac,czyli "budujemy nowy dom" :-)

   Się dzieje....jeszcze wiele pracy przed nami,masa zadań dla nas od Panów Majstrów, ale już coś widac :-) Oto kilka fotek z "placu boju". Na początek-nasza duma,czyli kominek :

                                             

                 

    Podczas naszych "ciężkich prac budowlanych" przyłapano mnie w moim pokoju na małej chwili relaksu-oczywiście wyszywam sobie ...:-) :

                     

  Od kilku tygodni mamy "tymczasowe" schody,dzięki czemu mogę spokojnie wejśc na górę.Wcześniej była "rozklekotana" drabina,na którą nie miałam odwagi wchodzic:

            

 A tu Basia-sprawdza,czy w "kąciku bibliotecznym" :-) są już jej ukochane książki ;-) :

             

  Na kawkę jeszcze nie zapraszam,bo kuchnia-póki co-wygląda tak :

              

   I nasze "tymczasowe" obuwie domowe :-) :-) :

  

    To tyle na dziś.Przeprowadzka pod koniec lata...nie wiem,jak uda mi się "przenieśc" ponad trzydzieści lat życia...Pozdrawiam życząc wszystkim miłego nadchodzącego tygodnia,Maja
"...Przystępuję do ciebie przez lasy popielate,bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo jak feniks napisac.Zginę i kogo będą hodowac,kogo tak będą hodowac wciąż "od stanicy do stanicy poszoł won".Synu miły synu synogarlicy synku..."

      

                

                            

środa, 18 marca 2009
Obrazy w ubrankach :-)

    Wczoraj odebrałam dwa moje obrazy xxx "od oprawy". Ramy,które wcześniej wybrałam,bardzo mi się podobają i na pewno będą pasowały do wystroju mojego domu,aczkolwiek sampler nie jest dobrze "naciągnięty"-zobaczcie na dole :

                      

     No trudno , jakoś to przeżyję...Pokażę jeszcze zbliżenie samej ramy :

                      

    Drugi oprawiony (wreszcie!!!) obraz to Harley :

       

           

   Oba obrazy tymczasem zamieszkały na naszym pianinie,ale myślę,że dziś wieczorem mój mąż "dokona egzekucji" :-) i .....powiesi je na ścianie.

         


  Wczoraj otrzymałam maila z informacją o wynikach losowania w drugiej edycji zabawy Haftowany Secret Pal-wiem już,dla kogo będę przygotowywac niespodziankę :-)  Już dziś zamierzam zabrac się za haftowanie kilku drobiazgów dla tej Osoby :-) Tymczasem pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie i życzę miłego popołudnia,Maja


poniedziałek, 16 marca 2009
Różany sampler-odsłona pierwsza :-)

    Wspólne wyszywanie białej porcelany zostało odłożone przez moje Koleżanki na "po świętach".Powodem tej decyzji były rozmaite przeciwności losu i kataklizmy typu choroby,remonty (to Mysza) , praca i puszący się paw ( to Jaśmin). Monicja-jak widac na Jej blogu-pochłonięta jest bez reszty dekupażowaniem i urządzaniem swojego "babskiego" pokoiku (ps-zrobimy Jej gromadny nalot,jak wszystko będzie dopięte na ostatni guzik :-)  ) .Do naszego grona "wspólnie wyszywających" dołączyła jeszcze Monika z Leszna.Mam nadzieję,że Monika szybciutko założy swojego bloga i zacznie się "chwalic" swoimi pracami. A ja..."....cóż, włóczęga,niespokojny duch, ze mną można tylko pójśc na wrzosowisko i zapomniec wszystko-jaka epoka,jaki wiek,jaki rok, jaki  miesiąc , jaki dzien i jaka godzina kończy się, a jaka zaczyna....ze mną można tylko w dali znikac cicho..." A mniej poetycko-u mnie nic nowego...poczekam więc na Koleżanki wraz z moją porcelanką ,a tymczasem zaczęłam kolejny sampler.Jest dosyc duży,więc pewnie będę go wyszywac "na raty" :-)  Mój sampler różany ma wyglądac mniej-więcej tak :

                                                

   Niewiele na razie wyhaftowałam, ale praca nad tym samplerem daje mi wiele radości i odpoczynku :

                                  

           

   Chciałam wyhaftowac ten sampler na szrym płótnie lnianym i białą muliną.Niestety,wszystkie lniane tkaniny,które posiadam, są albo za małe ,albo mają zbyt luźny splot.Przeprosiłam więc moją kremową aidę nr 18 i mulinę DMC nr 777 w pięknym kolorze dojrzałych wiśni....;-) Na zdjęciach pokazałam także "wyhodowanego" własnoręcznie przez moją Basię tylipanka,którego otrzymałam z okazji dnia kobiet :-)  A przeglądając moje zbiory ze schematam natknęłam się na kilka ciekawych drobiazgów,które zapewne wyhaftuję w tak zwanym "międzyczasie".Ale o tym w kolejnych wpisach.Pozdrawiam Tymczasem wszystkich bardzo serdecznie i życzę wszystkiego dobrego,Maja :-)

  

środa, 11 marca 2009
Sampler-finisz :-)

   Chwalę się moim samplerem według projektu Gudrun Kolden :-) Jutro "jedziemy" do oprawy :-) :-) Pozdrawiam bardzo serdecznie,Maja

                        

                         

                         


poniedziałek, 09 marca 2009
Mysie serce :-)

   Tydzień temu odwiedziła mnie moja serdeczna Koleżanka-Mysza. Otrzymałam od Niej taki oto prezent :

                               

                              

    "Serduszko przyjaźni" wyhaftowane jest na bardzo drobnej luganie.Zobaczcie,jak się Mysza "nadziubała" :-) :

                       

   Druga strona tego cacuszka wygląda tak :

                           

                  

     Myszo Kochana,jeszcze raz pięknie Ci dziękuję !!!! I wciąż czekam na Twój blog....:-)


   A ja wreszcie  skończyłam haftowac mój sampler. Właśnie "leżakuje" w misce z gorącą wodą i proszkiem-próbuję sprac z niego plamy od herbaty,którą moje dziecię kochane wylało na moje "dzieło".Mam nadzieję,że plamy znikną...Fotki samplera zamieszczę w następnym wpisie , a tymczasem czekam na "sygnał gotowości" ;-) od Myszy i Monicji-mamy zamiar razem wyhaftowac tę porcelankę :

                  

    Sądzę,że ten obrazek będzie świetnie pasował do mojej kuchni,która wciąz jest jeszcze w budowie :-) Panowie Majstrowie :-) nękają nas bezlitośnie kolejnymi "bojowymi zadaniami" ,ale -ku chwale ojczyzny :-) - jakoś dajemy radę....

     To tyle Tymczasem.Życzę wszystkim miłego rozpoczynającego się tygodnia ,który -mam nadzieję-przyniesie nam wreszcie wiosnę-taką prawdziwą...Pozdrawiam serdecznie,Maja