Blog o tym, co siedzi w mojej głowie Tymczasem...
RSS
czwartek, 28 maja 2009
Zielnik

   Dwa miesiące temu pani od przyrody poleciła dzieciom z klasy Basi przygotowac zielnik. Jakoś zupełnie przypadkiem wczoraj dowiedziałam się,że termin oddawania prac przypadł na dziś :-/.Początkowo moje dziecię z zapałem zabrało się do pracy-gromadziła roślinki do suszenia,przeglądała książkę o ziołach...Potem ten zapał gdzieś uleciał i wczoraj ,w późnych godzinach wieczornych,cała moja rodzinka zabrała się za przygotowywanie zielnika.Mój mąż zajął się drukowaniem ramek i tabelek oraz przyklejaniem "suszu",Basia z miną skazańca mozolnie pisała charakterystyki poszczególnych roślin ,a ja miałam zając się "pomaganiem" Basi w ozdobieniu segregatora.Kilka tygodni wcześniej ustaliłysmy z Basią,że segregator po prostu zdekupażujemy,okleając go motywami pięknej "ziołowej" serwetki.Niestety,ponieważ czas na wykonanie zielnika jakoś tak dziwnym trafem skórczył się :-) , na dekupaż nie było czasu.Postanowiłam więc ozdobic ów segregator małym "ziołowym" haftem. Mały ziołowy hafcik w postaci bazylii okazał się bardzo ładnym,aczkolwiek niezwykle pracochłonnym obrazkiem  w kolorach w większości nader podobnych do siebie :-/,  na schemacie oznaczonych krateczkami w niemalże takim samym,kremowo-waniliowym odcieniu :-) ;-) Przeklinając niczym szewc brnęłam dzielnie do przodu,by bladym świtem,o trzeciej nad ranem,z ulgą odetchnąc spoglądając na prawie gotowe "dzieło". Napisałam "prawie", bo na kontury kremowych kwiatuszków moje umęczone oczy absolutnie nie wyraziły zgody. Hafcik musiałam jeszcze szybciutko wyprasowac ,nakleic na tekturkę obłożoną gąbką,dokleic koronkę i modlic się,żeby wszystko wyschło do godziny siódmej rano i nie odpadło zbyt szybko,tzn. przed ocenieniem pracy przez panią od przyrody.Rano,kiedy moja zaspana rodzinka już prawie była w samochodzie,ja doznałam olśnienia,że przecież muszę zrobic zdjęcia!!! Cóż-pośpiech nie jest dobrym przyjacielem i fotki wyszły ...hm...takie sobie.ALe cóż...Oto zielnik mojej córki :

               

            

           

           

  Bazyliowy hafcik,mimo "zawirowań" z odczytywaniem kolorów na schemacie (notabene z oryginału) ,bardzo mi się podoba,a ponieważ ma jeszcze "rodzeństwo" w postaci innych ziółek-na pewno w najbliższym,bliżej nieokreślonym czasie,do niego powrócę wraz z igiełką :-) To tyle na dziś.Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie w ten deszczowy,pochmurny i nader wietrzny dzień,Maja

poniedziałek, 25 maja 2009
Dzień Mamy :-)

  Witajcie! Z okazji jutrzejszego święta wszystkim obecnym i przyszłym Mamom życzę wszystkiego,co najlepsze i najpiękniejsze-zdrowia,pogody ducha,pociechy z zawsze uśmiechniętych,szczęśliwych dzieci-tych całkiem dużych i zupełnie malutkich:-) Życzę Wam, i sobie także, wielu ,wielu chwil,które będziemy mogły spędzac tylko z naszymi dziecmi.Życzę czasu-tylko dla nich.Żebyśmy mogły  zatrzymac się w codziennym pośpiechu i pobyc tylko z nimi.Wszystkiego dobrego!
Z okazji Dnia Mamy przygotowałam dla mojej Wspaniałej Mamy mały upominek.Chociaż tak właściwie ten upominek wcale nie jest aż tak mały-i nie mam tu na myśli rozmiarów ramy (34x28cm) ,ale "gabaryty" tej "puszystej" młodej damy,wdzięcznie prezentującej się na zdjęciu:

  A ta "puszyta,młoda dama" to.....ja , we własnej osobie,tyle,że trzydzieści kilka lat temu :-) I tym optymistycznym,"puszystym" nader akcentem (mleko zaciągane budyniem,polecane przez ciocię Tosię ,zrobiło swoje :-) ) kończę dzisiejszy wpis,pozdrawiając Was bardzo,bardzo serdecznie.

niedziela, 17 maja 2009
A hafciarka złotą igiełkę ma :-)

   Witajcie! Zupełnie nieoczekiwanie wpadła mi w ręce nowa koronka (na zdjęciu to ta u góry :-) ) Jest o wiele cieńsza od tej,którą przyszyłam do mojego porcelanowego obrazka.Też bawełniana,tyle że cieńsza.I chyba będe pruc i przyszywac na nowo :-)

                      

  Słabo mi się robi,jak pomyślę o wypruwaniu i przyszywaniu nowej koronki....:-( Dla poprawienia swojego samopoczucia dokończyłam hafcik wg projektu Isabelle Vautier:

               

          

              

   Obrazek wyszywałam oczywiście na aidzie DMC nr 18 w kolorze ecru,nicmi DMC nr 115.Mam już pomysł w kwestii oprawy,tylko czasu mi brakuje :-( Mam jednak nadzieję,że uporam się z tym w najbliższych dniach.To tyle tymczasem.Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i życzę miłego nadchodzącego tygodnia,Maja
"...Życie przeważnie jest bardzo smutne.A zaraz potem się umiera..." ( J.L.Wiśniewski-"Samotnośc w sieci")

piątek, 15 maja 2009
No to do oprawy ....:-)

     Wreszcie skończyłam przyszywac koronkę do mojej porcelany.Szczerze mówiąc-sądziłam,że to będzie łatwiejsze.Moje zdolności krawieckie wciąż pozostawiają wiele do życzenia,także w kwestii szycia ręcznego.Początkowo wybrałam węższą koronkę.Oczywiście kupiłam nowe koronki,bo te,które posiadam,jakoś mi nie pasowały.Węższa koronka jednak źle się układała,zwłaszcza w zakamarkach między fałdkami wyhaftowanego obrusu.

                       

     

    Zdjęcia robiłam w poziomie.Sądzę,że kiedy moje porcelana "zawiśnie" już na ścianie-efekt będzie dużo lepszy.Teraz nie pozostaje mi nic innego,jak pojechac do "oprawialni" i wybrac ramę :-) I mocno trzymac się za kieszeń :-) :-) To tyle tymczasem.Pozdrawiam serdecznie,Maja

czwartek, 14 maja 2009
TATARAK

   Wczoraj dane mi było obejrzec film Andrzeja Wajdy "Tatarak".
Panie Boże, daj nam wszystkim,proszę,zdrowie. Daj siłę tym,którzy muszą odejśc i tym,którzy towarzyszą swoim Odchodzącym Bliskim w ich ostatnich chwilach na tym świecie.Daj Panie,proszę,wszystkim nadzieję,a potem pomóż pogodzic się z tym,co nieuchronne

środa, 13 maja 2009
Mój porcelanowy finisz :-)

   Drogie Panie,wczoraj wieczorem skończyłam wyszywanie mojej porcelany.Dziś czeka mnie jeszcze jej pranie i prasowanie oraz przyszycie koronki,ale mam nadzieję,że nie będzie z tym kłopotu.Mam nadzieję,że Monicja i Jagnieszka też już wkrótce skończą swoje porcelanki.Czekam także na fotki porcelanowych haftów Pań,które z różnych powodów musiały z zabawy zrezygnowac.Wszystkim "porcelanującym" Paniom serdecznie dziękuję za wspólną zabawę,której niechcący stałam się "zawiadowcą" :-). A w ramach podziękowań wyślę Wam schematy do przeuroczych miseczek :

                       

   ...które pochodzą z tej gazetki:

               

     Jestem bardzo zadowolona z "porcelanowego" efektu-wyszywanie tego obrazka było dla mnie ogromną przyjemnością,aczkolwiek teraz z wielką radością powrócę do zaczętego jeszcze przed zabawą porcelanową haftu wg projektu Isabelle Haccourt oraz do mojego różanego samplera.W najbliższym czasie mam zamiar wyhaftowac kolejny kolorowy obrazek,ale o tym na razie SZA!!! :-) Tymczasem pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i życzę miłego dnia,Maja

wtorek, 12 maja 2009
Veni Vidi Vici :-)

  Wśród znajomych niemalże słynę z tego,że nie pałam miłością :-) do spraw kulinarnych.Gotuję tyle,ile muszę,zazwyczaj niezbyt skomplikowane potrawy, a pieczeniem prawie wcale się nie zajmuję.Czasami zdarza mi się zrobic w kuchni coś w stylu sportu ekstremalnego :-) -przeważnie ma to miejsce po odwiedzinach na blogu "Moje wypieki".Kiedyś z wielkim rozmachem upiekłam sernik z brzoskwiniami i nawet był jadalny :-) Rodzinka szybko uporała się z owym sernikiem dopraszając się o więcej,ale mi jakoś zapału zabrakło...Często sobie obiecuję ,że spróbuję "wyczarowac" jakiś placek,bułeczki ,lub inne szaleństwo,ale jakoś nie udaje mi się wprowadzic moich ambitnych planów w czyn :-(  I dlatego z całą odpowiedzialnością ,puchnąc z dumy ,śmiało mogę powiedziec/napisac,że dokonałam rzeczy wielkiej.Otóż UPIEKŁAM CHLEB. Chleb,którym niejednokrotnie zajadałam się u Myszy, a który naprawdę jest przepyszny.Przepis do tego cudu Mysza niedawno zamieściła na swoim blogu (http://blog.penelopia.pl/2009/04/24/chleba-mojego-powszedniego-smak/ ) ,a zakwas niezbędny do tego wypieku otrzymałam oczywiście też od Myszy.Mój chlebek już po wyjęciu z piekarnika został poddany sesji fotograficznej :-) ,a wieczorem podczas kolacji,wśród achów,ochów i apetycznych pomlaskiwań ,został w znacznej części skonsumowany.Ofiar w ludziach nie ma i wybuchu też nie było :-) :-)

                              

           

           

        


I jeszcze małe wyjaśnienie.Serdecznie dziękuję Edzie za wyróżnienie przyznane mojemu blogowi oraz Sylwii i Jagnieszcze za zaproszenie mnie do zabawy  "cztery".Niestety,wciąż brakuje mi czasu na opowiadanie o sobie w ramach tej zabawy.Obiecuję jednak poprawę :-) Solennie obiecuję!!! Tymczasem pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i życzę wszystkiego dobrego,Maja

niedziela, 10 maja 2009
Porcelana-kolejna odsłona :-)

   Niestety,nie udało mi się jeszcze skończyc mojej porcelanki.Pozostało mi jeszcze do wyszycia kilka obrysów i łodyżki bluszczy.Myślę,że szybko się z tym uwinę.

                 

  Na zdjęciu świeca po lewej stronie jakoś krzywo wygląda:-) , ale w rzeczywistości jest prosta jak....świeca :-) :-) Zastanawiam się wciąż nad wyborem koronki,którą mam zamiar wykończyc dół haftu:

                    

  I jeszcze fotka z dzisiejszym zadaniem :

      

   Cóż-dzisiejsze zadanie to....moje nałogi-komputer,muzyka i literatura "w formie dźwiękowej"(wszak trudno haftowac i czytac :-) ),hektolitry herbaty,haft i papieroski.W kwestii tych ostatnich-Mysza domaga się (hehe) wyjaśnień na blogu.No więc proszę-bijąc się w pierś przznaję-nie udało mi się rzucic tego nałogu.Ale,jak to Mark Twain miał powiedziec-"rzucanie palenia jest dziecinnie proste.Sam próbowałem już setki razy..."To tyle na dziś.Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego nadchodzącego tygodnia,Maja


  I jeszcze troszkę wspomnień...dziś 10.maja....Dokładnie 28 lat temu przeżywałam wielki dzień:

                 

   Jak wszystkie dzieci,bardzo przeżywałam moją pierwszą Komunię św...I aż się nie chce wierzyc,że tyle czasu minęło.Moja córka wkrótce będzie obchodzic trzecią rocznicę swojej Komunii-jakże inna uroczystośc to była-chocby ze względu na czasy...Na pewno macie swoje fotografie komunijne-może też wstawicie je na swoje blogi?Pozdrawiam i idę sobie powspominac...



sobota, 09 maja 2009
Ostatnie "porcelanowe" zadanie :-)

  Drogie Panie,po poprzedniej "odsłonie" zupełnie nie wiedziałam, co mam napisac-poszłyście z porcelanką,jak burza :-) Sądzę więc,że większośc z Was już skończyła haftowac ten obrazek,albo właśnie kończycie.Dziś proponuję ostatnie zadanie w naszej zabawie.Pokażcie jutro wraz z porcelankami to,co Wam zazwyczaj towarzyszy przy krzyżykowaniu-kawki,herbatki,słodycze itp.Łatwe,prawda?...Ja też będę chwalic się jutro.Dziś zrobiłam sobie dzień pt."porządki,porządki" -właśnie skończyłam jazdę na mopie :-) i po prostu jest już zbyt ciemno na fotografowanie.Tak więc życzę Wam miłej niedzielki i uciekam troszkę jeszcze "pokonturowac".Pozdrawiam,Maja


I jeszcze jedno.W minioną niedzielę zrobiłam rodzinny nalocik naszej Penelopie.Chciałam,aby mój mąż zrobił nam wspólne foto nad naszymi porcelankami,ale z wrażenia zapomniałam-to zapewne "wina" przepysznego "Myszowego" tiramisu i równie zniewalającej szarlotki....mmmmniam...(i jak tu się odchudzac?!)Ale za to nasze pannice załapały się na fotki:

                 

         



sobota, 02 maja 2009
Porcelanowe zadanie nr 3 :-)

   Drogie Panie,dziś trzecie zadanie.Jestem ciekawa,czy któraś z Was skończyłą już wyszywac naszą porcelankę.Ja miałam taki zamiar,ale na zamiarach się skończyło ;-) Samego krzyżykowania zostało mi niewiele (jak na złośc skończyły mi się nici 762,więc ten kolor "dokrzyżykuję" w poniedziałek) , ale ze strachem w oczach patrzę na kontury,których przy porcelance jest sporo,a których szczerze nie lubię wyszywac.Ale za to efekt będzie miodzio :-) Jutro wybieram się do Myszy,więc będziemy mogły w realu porównac nasze prace.Tymczasem wrócmy do zadania nr trzy.Otóż dzisiejsze zadanie polega na wykonaniu jakiegoś fragmentu naszej wyszywanej zastawy porcelanowej z materiałów krawieckich/hafciarskich/pasmanteryjnych.Mogą to byc mulinki i inne nici,napastki,guziki etc.Życzę miłej zabawy i z niecierpliwością czekam na fotki.Ja wykonałam khem khem filiżankę z pasemek mulin.Napracowałam się przy tym niemało,niestety w drodze na" sesję fotograficzną",a więc pokonując odcinek z kuchni do pokoju ,miałyśmy z moją filiżaneczką mały wypadek w postaci kota z impetem wpadającego pod moje nogi .O skutkach ,jak i potoku siarczystych przekleństw płynących z ust moich ;-) nie wspomnę.Trudno,nie ma co płakac nad ....rozwaloną mulinkową filiżanką.Oto ona ,biedna po przejściach:

                        

                   

  Przy okazji niejako ,na zdjęciach "załapała" się moja ulubiona,malutka serwetka richelieu:

      

   

  ...i w wersji żółtej :

       

 A skoro puzdereczko też się załapało,to i o nim napiszę...;-) ,bo darzę je szczególnym sentymentem.Otóż dostałam je dawno temu od ciotki mojego taty.Ciocia,gdyby żyła,miałaby teraz prawie 90 lat,a sama dostała je od swojej babci...nawet nie próbuję liczyc ile lat może miec puzdereczko-co widziało,co przeżyło....I tym nostalgicznym akcentem kończę dzisiejszy wpis życząc Wam miłego wieczoru i jutrzejszej świątecznej niedzielki.Pozdrawiam,Maja