Blog o tym, co siedzi w mojej głowie Tymczasem...
RSS
sobota, 31 października 2009
Jeszcze o "różowej" akcji,zarazie kardiologicznej ;-) i Freiburgu

Kulminacyjny dzień "różowej akcji" co prawda już dawno za nami,ale ja dopiero dzis pokażę moje wykonane trochę z tej okazji "różowości".Różowe serduszko wyhaftowałam  tuż po ogłoszeniu na blogach tejże akcji,ale z powodu wyjazdu nie zdążyłam nic więcej z tym hafcikiem zrobic.Po powrocie i po lekturze wpisów na blogach moich Koleżanek poczułam jakieś dziwne mrowienie w palcach,a mój wzrok wciąż uciekał w stronę maszyny do szycia:-) I wszystko miało kształt...serca! Na blog Jolinki aż boję się wchodzic ;-),bo od razu niebezpiecznie podskakuje mi ciśnienie,ale Mysza vel Penelopa  dobiła mnie swoim "kardiologicznym" wpisem! I jasnym się stało,że i mnie dopadła zaraza kardiologiczna! Broniłam się ,jak mogłam,ale ziemniak (!?) przesądził o wszystkim.Obieram sobie spokojnie ziemniaki na obiadek ,a tu taki okaz się wyłania z siatki:

             

 No cóż,nie miałam wyjścia-pozostało mi jedynie "przestudiowac" wnikliwie fotokursik szycia serc,jaki zafundowała nam Jolinka (wielkie dzięki,Jolinko,bez Twojego instruktażu nie dałabym rady! ),po czym usiąśc przy maszynie i spróbowac.A oto skromne efekty moich "zmagań kardiologicznych":

        

 Mam nadzieję,że moje "spóźnienie" z pokazaniem prac w ramach "różowej" akcji zostanie usprawiedliwione-wszak idea całej akcji jest aktualna przez cały rok...


 A teraz jeszcze słów kilka o "bajkowym mieście",jakim niewątpliwie jest Freiburg. Spacerując uliczkami wśród przepięknych,starych i niezwykle zadbanych kamieniczek ,uwagę moją zwróciły liczne galerie i galeryjki,antykwariaty i sklepiki z rękodziełem bardziej lub mniej profesjonalnym,ale za to-zachwycającym!, oraz przepiękne "klamociarnie",w których pełno niezwykłych,ugryzionych zębem czasu,perełek:

   

 I jeszcze kilka fotek ze sklepików z niecodziennymi zabawkami:

  

...zastawy stołowe ;-), których sztucce mają około 4 milimetrów długości:

 

 Na koniec-zdjęcie jak najbardziej a propos sercowej zarazy :-).Poniższą fotkę dedykuję...Jolince i Myszy ;-) :

       

  Uff...to tyle na dziś .Obiecane fotki z alzackiego Colmar ze stuletnią,wspaniałą karuzelą pokażę następnym razem.Tymczasem pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i życzę ciepła w sercach na jutrzejszy dzień-na tę chwilę zadumy...


 "...jak winny-li-niewinny sumienia wyrzut,że się żyje,gdy umarło tylu...jak suchy szloch w tę dżdżystą noc..."


piątek, 30 października 2009
Pocztówki z Freiburga :-)

 Witajcie,kilka dni temu wróciłam z mojej krótkiej "niemieckiej";-) podróży.Po powrocie miałam znowu kłopoty z netem,dlatego też dopiero dziś mogę serdecznie podziękowac za miłe,pełne ciepłych słów i otuchy komentarze i maile. A więc....dziękuję!!! Niestety,nie wszystko poszło tak,jak bym chciała-podczas konsultacji u bardzo dobrego chirurga-plastyka okazało się,że moich blizn po prostu nie można "zlikwidowac" ze względu na ich umiejscowienie.Jak pech,to pech...skończyło się na kolejnych maściach...No cóż,niełatwo mi to mówic,ale jedyne,co mi pozostało ,to po prostu spróbowac zaakceptowac to,z czym od ponad roku nie mogę się pogodzic.I czekac-czekac,bo podobno z upływem lat blizny staną się mniej widoczne.


Moje "medyczne" niepowodzenia próbowałam zrekompensowac sobie podziwianiem przepięknego Freiburga.Jestem zachwycona tym miastem-jego klimatem i stylem.Tu jakby czas zatrzymał się w miejscu...Aż trudno uwierzyc,że mieszkają tam zwykli ludzie,którzy normalnie chodzą do pracy i borykają się z problemami dnia codziennego.Spacerując po Freiburgu stale przychodził mi na myśl podparyski Disneyland, bo Freiburg to takie...bajkowe miasto.No,przynajmniej ja je tak odbierałam.Zresztą zobaczcie sami :

            

To tyle na dziś.Jutro będzie o freiburskich sklepikach i o alzackim Colmar z przepiękną,stuletnią karuzelą.Pozdrawiam bardzo serdecznie i życzę ciepłego,pełnego dobrych myśli weekendu,Maja :-)


I jeszcze ważny dopisek : Basia, autorka blogu "Minął dzień", zaprasza na Candy.Do złowienia (tak,złowienia,Bo Basia jest z Ustki :-) ) jest przepiękna czerwona etola.Szczegóły zabawy są tutaj : http://brbaratoja.blog.onet.pl/2,ID393414986,SL393655238,index.html

Gosia,autorka blogu "Urokliwisko Gohy",także zaprasza na wspaniałe Candy z okazji czwartej rocznicy "urodzin" Jej sklepu internetowego.Do wygrania same wspaniałości,a szczegóły są tutaj : http://urokliwisko-gohy.blogspot.com/2009/10/candy-urodzinowe.html 

 Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie,Maja



środa, 14 października 2009
Pa pa :-)

No to wyjeżdżam-za chwilę...Przez ostatnie dwa miesiące wmawiałam sobie,że nie będę liczyc na cud-żeby potem rozczarowanie aż tak nie bolało.A jednak im bliżej wyjazdu,tym iskierka nadziei rośnie.Może się uda!...Tak bardzo chciałabym....Trzymajcie więc,proszę,za mnie kciuki i ślijcie do mnie dobre myśli.Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i życzę wszystkiego dobrego,Maja ;-)

             


 

     "...jak biec do końca? potem odpoczniesz....cudne manowce..."


poniedziałek, 12 października 2009
Wymiankowy woreczek od Roszpunki :-)

Dziś pan listonosz z wielką nonszalancją ;-) wręczył mi przesyłkę.Okazało się,że w kopercie był wymiankowy woreczek,który przygotowała dla mnie Roszpunka :

W woreczku znalazłam masę wspaniałych niespodzianek :

 

 Nad bezpieczeństwem woreczka czuwał...Hipolit:

 

Hipolit chyba jednak przysnął , bo przesyłka trochę pokrążyła sobie po Polsce ;-) Ale wybaczam mu -chocby ze względu na jego urok osobisty ;-), a Roszpunce serdecznie dziękuję za przemiły upominek.


I jeszcze o kolejnym candy, w którym można wylosowac takiego oto przystojniaka :

   

 Autorką zdjęcia,organizatorką candy,a przede wszystkim-Twórczynią tego wspaniałego króliczka jest Monika z blogu "przy kominku siadam": http://pokojzkominkiem.blogspot.com/  Oczywiście zapisałam się na listę candy...a nóż ,widelec ...:-) :-) Pozdrawiam serdecznie !


niedziela, 11 października 2009
O wyróżnieniu, magnoliowym candy i różowej akcji tymczesm...

Witajcie, dziś na moim blogu czekała na mnie wspaniała niespodzianka-otrzymałam wyróżnienie od Izary:

                     

 Bardzo Ci dziękuję...czytałam na Twoim blogu to,co pisałaś o osobach ,którym to wyróżnienie przyznałaś i jest mi niezmiernie miło,że znalazłam się w gronie wyróżnionych...Zwłaszcza,że biżuteria,którą tworzysz,jest po prostu przepiękna,wspaniała i...niesamowita! Jeszcze raz więc-dziękuję!!!

A skoro o biżuterii Izary mowa-zaprawszam na wyjątkowe candy: http://jestcudnie.blox.pl/2009/10/Szybkie-Candy.html  Wyjątkowe,bo organizowane przez Izary w związku z akcją "Różowy Tydzień". A do zdobycia...same zobaczcie:

                   

Cudowna magnolia....Zapraszam więc wszystkich do udziału w candy u Izary , jak również do przyłączenia się do akcji "Różowy Tydzień".Szczegóły przedsięwzięcia-sprawy jakże bliskiej wszystkim Kobietom-znajdziecie u Charlotty : http://cukierniczekreacje.blox.pl/2009/10/Rozowe-zaproszenie.html  Myślę,że nie można przejśc obojętnie obok takiej akcji...To tyle na dziś ode mnie.Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i życzę ciepłego,słonecznego i miłego nadchodzącego tygodnia,Maja ;-)


Aaa...i jeszcze jedno.Zdjęcie pięknego,magnoliowego wisiora pochodzi oczywiście z blogu Izary : http://jestcudnie.blox.pl/html


sobota, 10 października 2009
Woreczek dla Juunki :-)

Dziś dowiedziałam się "drogą mailową" ;-) ,że woreczek,który przygotowałam dla Juunki w ramach zabawy organizowanej przez Madlinkę,dawno dotarł już do adresatki.A woreczek wygląda tak :

Do przesyłki załączyłam kilka "przydasiów",czego co prawda nie uwieczniłam na zdjęciu ;-) ,ale mam nadzieję,że całośc przypadła Juunce do gustu.


"Robótkowo" niewiele się u mnie dzieje.Jakoś stale brak mi czasu.Właściwie odliczam już dni do wyjazdu-to już w najbliższą środę...Próbuję "ulokowac" wszystko to,co przywiozłam ze "starego domu"-ostatnio wpadły mi w ręce moje rozmaite wełny i włóczki maści wszelakiej-aż sama się dziwię,że tyle tego mam :-) Oczywiście nie mogłam się oprzec "jednej takiej" ;-) i coś tam zaczęłam szydełkowac,ale o tym następnym razem.To tyle na dziś.Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę spokojnego,ciepłego weekendu,Maja :-)


"Czwarta nad ranem,może sen przyjdzie,może mnie odwiedzisz? Czemu Cię nie ma na odległośc ręki? Czemu mówimy do siebie listami? Gdy Ci to śpiewam-u mnie pełnia lata,gdy to usłyszysz-będzie środek zimy..Czemu się budzę o czwatrej nad ranem i włosy Twoje próbuję ugłaskac , lecz nigdzie nie ma Twoich włosów...Jest tylko blada nocna lampka-łysa śpiewaczka..Śpiewamy bluesa,bo czwarta nad ranem-tak cicho,żeby nie zbudzic sąsiadów, czajnik z gwizdkiem świruje na gazie-myślałby kto,że rodem z Manhattanu..Czwarta nad ranem..Herbata czarna myśli rozjaśnia,a list Twój sam się czyta,że można go śpiewac..Za oknem mruczą bluesa topole z Krupniczej...I jeszcze strażak wszedł na solo-ten z Mariackiej Wieży-jego trąbka jak księżyc biegnie nad topolą,nigdzie się jej nie spieszy...Już piąta...może sen przyjdzie? Może mnie odwiedzisz?..."


 

 

sobota, 03 października 2009
Żyję....

...ale jakoś ta deszczowa i nader wietrzna jesień nie nastawia mnie optymistycznie do otaczającej mnie rzeczywistości.Ostatnie kilka lat to bardzo trudny okres w moim życiu-stale wydaje mi się,że gorzej już byc nie może,a potem okazuje się,że dostaję od życia kolejnego,jeszcze większego kopa.Różne dziwne zdarzenia oraz choroby z coraz większą mocą atakują mnie i bliskie mi osoby-trudno bardzo jest patrzec,jak bliska osoba po mału odchodzi i nic nie można zrobic.I już sama nie wiem,czy poddac się,czy walczyc..Niedawno przeczytałam w książce "Srebrna zatoka" takie oto stwierdzenie: "...To jest właśnie najgorsze,gdy wieloryby wypływają na plażę-wydaje się,że same chcą umrzec,a my,ludzie,nie chcąc zrozumiec,próbując ni to pomóc,ni uspokoic własne sumienie,tylko przedłużamy ich agonię.Zawsze,gdy uda się uratowac chociaż jednego,gdy wypływa triumfalnie na pełne morze,upewniamy się co do słuszności naszych przedsięwzięc,myślimy,że trzeba je ratowac za wszelką cenę.Może jednak powinniśmy zostawic wieloryby w spokoju?..."


Tymczasem psychicznie nastawiam się na "wyjazdową" konsultację.Byc może niemieckim chirurgom plastykom uda się naprawic to,co perfidnie spaprali polscy ortopedzi.Oczywiście mam na myśli tylko tych,z którymi ja miałam nieszczęście miec do czynienia.Za niecałe dwa tygodnie jadę więc do pewnej niemieckiej kliniki -staram się nie robic sobie zbyt wielkich nadziei,bo rozczarowań w związku z moim-khem khem-"wypadkiem"miałam i tak już zbyt wiele.ALe chcę spróbowac-dla własnej "spokojności" :-/


 W moim hobby-świecie ostatnio niewiele się dzieje.Coś tam robię,ale w żółwim tempie:

Mam za to mnóstwo planów i pomysłów,które-mam nadzieję-uda mi się wreszcie zrealizowac.Jakiś czas temu zrobiłam "wymiankowy" woreczek dla Juunki, w ramach zabawy organizowanej przez Madlinkę.Niestety,wciąż nie mogę go "ujawnic"-poczekam,aż Juunka pokaże go na swoim blogu.To tyle na dziś.Serdecznie wszystkich pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego,Maja